piątek, 29 sierpnia 2008

nowy blog poświęcony afiliacji

Witam! Oprócz tego bloga postanowiłem zacząć pisać o temacie zupełnie innym, dlatego zapraszam również na mojego bloga dotyczącego Programów Partnerski, którymi ostatnio się zajmuję.

Odwiedź programyafiliacyjne.blogspot.com.

Brakuje jeszcze trochę treści, ale to postaram się nadrobić jak najszybciej.
Oczywiście tego bloga postaram się niezaniedbywać, także zapraszam do regularnych odwiedzin.

poniedziałek, 21 lipca 2008

usprawiedliwienie

Na początek pare słów, aby wytłumaczyć się z dłuuuugiego nieaktualizowania treści tego bloga. Jak wiadomo niektórzy mają wakacje. Jednym z nich byłem ja, więc automatycznie byłem skazany na nieobecność przed komputerem. Po powrocie z wakacji zacząłem pracować, wieć jeszcze gorzej. Po 8 godzinach siedzenia przed monitorem poprostu mam dosyć. Więcej grzechów nie pamiętam... Niedługo napiszę coś o przyjeździe dziewczyn, o nowo poznałej przez tego bloga dziewczynie z Granady, co wybiera się na UKSW, o moich wakacjach i może coś o pracy, jakby to kogoś interesowało.

piątek, 6 czerwca 2008

Salamanka w Warszawie

Rok studiów prawie zakończony. Został tylko jeden egzamin, łącznie z tymi zaległymi po erasmusie. Za niecałe 20 godzin, na Okęcie przylatuje samolot z Brukseli z 2 Chilijkami i Szwajcarką. :)
No proszę... Powoli wychodzę już na prostą. Został mi wspomniany wcześnie jeden egzamin, który zaliczać będę razem z innymi studentami. Co prawda dzień wcześniej niż cały mój rok, a to dlatego, że gdy moje koleżanki i koledzy będą się widzieć z Parchemem wtedy, gdy ja już będę w Krakowie razem z Coni, Evelyne i Marią Jesus.
W planach mamy obejrzenie sobotniego meczu EURO 2008, gdzie Szwajcaria zmierzy się z Czechami (Evelyne nalega), a kolejnego dnia zobaczymy jak Polska dokopuje Niemcom (tutaj dziewczyny już nie mają wyboru).
Pozwiedzamy też trochę Warszawy, a 11 czerwca, no może 12 z rana, jedziemy do Krakowa. Mieszkająca tam Ania zakwateruje nas w swoim mieszkaniu. No proszę... 3 piękne dziewczyny, ja jeden... w niewielkim mieszkaniu 5 minut na piechotę od Rynku... :)
15 czerwca dziewczyny jadą do Pragi, a ja najprawdopodobniej wrócę do Warszawy. Mam nadzieję, że to, co zaplanowałem po powrocie się spełni!
Szczegóły już wkrótce! :)

piątek, 16 maja 2008

Na piątkowe zajęcia...

Już druga w nocy, a mi jeszcze zostało 8 postów do opublikowania, aby dobić do trzydziestki potrzebnych na jutro do zaliczenia zajęć... No ale przecież nie będę trzaskał jakiś głupot, żeby tylko się wyrobić! :) Pomyślę spokojnie nad kolejnymi tematami i coś napiszę. W końcu już nawet odnotowałem pierwsze wpływy z reklam google, więc jest dodatkowa motywacja! :D
Pani Monika na pewno zrozumie. W końcu na te same zajęcia przygotowałem dwie prezentacje i odrobiłem pracę domową!

Si alguien que hable español lo lee...
Quería dar una explicación muy breva porque no podía cumplir todos los deberes para las clases de mañana. Este blog fue hecho para mis clases de las RR.PP. y para cumplirlo, tenia que publicar 30 posts. No pude conseguirlo y esto es casi todo de lo que dice arriba en polaco.

Zwiedzanie Salamanki - Plaza Mayor

Znajduje się w centralnym punkcie miasta. Zegar ratuszowy wyznacza punkt spotkań mieszkańców. Plaza Mayor w Salamance jest uznany za jeden z najładniejszych na świecie.

Plac ten został zbudowany w XVIII wieku przez architekta Alberto Churriguere. Jeszcze około 100 lat temu odbywały się tu walki byków (corrida), które obecnie urządzane są na arenie do tego przeznaczonej (Plaza de Toros).

Medaliony na ścianach i filarach budynków reprezentują ważne osobowości blisko związane z historią miasta (np. Królowie Hiszpanii, Miguel Unamuno, Fray Luis de Leon). Efekt światła i cienia jest spotęgowany, typowymi dla regionu Salamanki, kolorami kamienia Villamayor. Na samym placu znajdują się restauracje, kafejki i sklepy gdzie ludzie mogą odpocząć w przyjemnej atmosferze Salamanki.
Miejsce to jest zawsze pełne ludzi. Odbywają się tu imprezy masowe (takie jak np. coroczna "Nochevieja Universitaria", czyli sylwester studencki - 13 grudnia). Na tym placu rozgrywa się również kluczowa scena filmu "8 części prawdy" ("Vantage Point"). Podobno sam film nie był tu kręcony, a w Meksyku. Na początku tego roku do Salamanki przyjechali występujący w nim aktorzy - Matthew Fox i Forest Whitaker.

Zwiedzanie Salamanki - Casa de las Conchas

Po polsku znaczy tyle co "Dom Muszli". Znajduje się u zbiegu Calle de La Compañia i Rua Mayor, między Plaza Mayor a salamanckimi katedrami. Jej cechą charakterystyczną są muszle umieszczone na fasadzie.

Dzisiaj Casa de las Conchas pełni funkcję miejskiej biblioteki. Jeśli jesteś na erasmusie w Salamance, polecam zapisać się do niej - jest to najlepiej wyposażona biblioteka w Salamance, zaraz obok biblioteki uniwersyteckiej.

Casa de las Conchas została wybudowana jako pałac dla Rodrigo Maldonado - rycerza zakonu św. Jakuba (Santiago). Wybudowana została w stylu gotyckim. Pochodzi z XVI wieku, a symbol muszli nawiązuje do symbolu zakonu. Jest to także nieodzowny element uczestników Camino de Santiago, czyli pielgrzymki do Santiago de Compostella. Jeden ze szlaków przebiega przez Salamankę.

Jedna z legend głosi, że pod jedną z muszli kryje się bardzo wartościowa moneta ze szczerego złota. Nie jest to wykluczone, ponieważ był pewien zwyczaj umieszczania złotych monet w fundamentach budynków, aby przynieść szczęście. Możliwe, że w tym przypadku taka moneta znajduje się w jednej z muszli.

czwartek, 15 maja 2008

CEPAS VIEJAS - Gdzie zabalować w Salamance (cz.3)

Miły, spokojny bar, gdzie można napić się dobrego hiszpańskiego wina i zjeść jedne z najlepszych pinchos w Salamance. Cena standardowa, miła obsługa, i rzadko spotykany w Salamance spokój.


Znajduje się na ulicy Felipe Espino, bardzo blisko Plaza Mayor. Trzeba iść jakieś 2 minuty Rua Mayor i skręcić w lewo. Kieliszek wina kosztuje 2 euro, a do tego do wyboru jest jedno z domowej roboty pinchos, czyli małej przekąski. Serdecznie polecam ozorki (las lenguas), które normalnie kosztują o wiele więcej. Warto też spróbować byczych jąder. Serio! :)
Ponadto są "normalne" pinchos, takie jak ensalada rusa (sałatka warzywna), croquetas, gambas (krewetki), pulpos (ośmiornice), patatas bravas (smażone ziemniaki z sosem), różne rodzaje chorizo (pewnego rodzaju kiełbasy) i oczywiście tortilla, którą osobiście odradzam.
Można też przyjść na zwykłą kolację lub obiad. Dostępne są najbardziej popularne dania Salamanki i Hiszpanii. Menu del dia, czyli zestaw składający się z dania głównego, drugiego dania, deseru i czegoś do picia, kosztuje tutaj 12 euro.
Do picia dostępne są różne gatunki win oraz piwo, które moim zdaniem w Hiszpanii jest jednym z najgorszych jakie piłem. Są tez dostępne napoje bezalkoholowe.
Warto zaprzyjaźnić się z obsługą. Pamiętam, że po jakimś czasie, jak przychodziliśmy tam często, właściciel na odchodne częstował nas różnymi mocniejszymi alkoholami, oczywiście bezpłatnie. :)

Jest to na prawdę bardzo fajne miejsce. Może nie wyróżnia się zbyt szczególnie na tle innych barów i restauracji w Salamance, ale przez to, że Cepas Viejas są małym lokalem, panuje tutaj atmosfera, którą ja osobiście bardzo lubię.
Po wyjściu z lokalu jesteś praktycznie w centrum, czyli idealnym miejscu, aby kontynuować wieczór, a później imprezować do rana!

poniedziałek, 12 maja 2008

Tandemy językowe z ESN UKSW

Już wcześniej pisałem coś o ESN UKSW. Teraz kolejny artykuł, który ukaże się w biuletynie kierowanym do prorektora.

Program „TANDEM – język za język” jest specyficzną formą nauki języków obcych. Jest zupełnie darmowy i pozwala nawiązać międzynarodowe przyjaźnie. Każdy uczestnik ma kontakt a native speakerami wybranego przez siebie języka.

Od początku działalności ESN na UKSW, w naszej organizacji zastanawiamy się w jaki sposób stworzyć, a następnie rozwijać tandemy językowe. Program ten polega na tym, że osoby z różnych krajów spotykają się ze sobą, aby wzajemnie uczyć się swoich języków. Na przykład spotyka się student ERASMUSA z Włoch ze studentem UKSW i razem uczą się 45 minut włoskiego, a następnie kolejne trzy kwadranse polskiego.

Obecnie, jako ESN UKSW jesteśmy w kontakcie z innymi organizacjami, takimi jak Trampolina (organizacja zajmująca się wolontariatem europejskim), ESN PW, oraz ze studentami Collegium Civitas, aby wspólnymi siłami zorganizować najlepsze tandemy językowe w Polsce. Dzięki takiej współpracy jesteśmy w stanie zaangażować większą ilość studentów i wolontariuszy z całej Europy, a co za tym idzie, oferta dostępnych języków będzie najszersza z możliwych.
W każdy poniedziałek chętne osoby spotykają się w jednej z warszawskich kawiarni, aby wspólnie porozmawiać na interesujące nas tematy. Rozmowy odbywają się na przemian w różnych językach dzięki czemu każdy znajduje coś dla siebie. Chcemy jednak zmienić obecną formę naszych spotkań na bardziej sprecyzowaną. Najbardziej odpowiednią metodą nauki wydaje się być dobranie uczestników w pary pod względem preferencji językowych oraz zainteresowań. Takie pary spotykały by się indywidualnie, a mniej więcej raz na tydzień, organizowane by było spotkanie integracyjne wszystkich uczestników.


Podstawową zasadą pracy w tandemie jest wzajemność – język każdego partnera powinien być traktowany na równorzędnych zasadach. Podczas spotkania poświęca się zbliżoną ilość czasu na każdy język. Student powinien też mieć poczucie odpowiedzialności za proces nauczania i mieć świadomość swej autonomii. Partnerzy mogą wiele się od siebie nauczyć, gdy będą spotykać się regularnie. Istotne jest też przekonanie co do skuteczności metody – wtedy nauka przynosi najlepsze efekty. Tandem nie jest metodą atrakcyjną dla każdego, wymaga wiele samodyscypliny i kreatywności. Wbrew pozorom nie wymaga umiejętności nauczycielskich, najważniejsza jest otwartość na partnera i jego potrzeby.
Tandem to nie tylko nauka języka. Cele programu są bardzo szerokie. Jednym z podstawowych jest integracja studentów zagranicznych z miejscowymi. Ważne jest też poznanie odmiennych kultur, co prowadzi do większego zrozumienia między rówieśnikami z innych krajów. Nie bez znaczenia jest również popularyzowanie kultury polskiej oraz rozwój współpracy między organizacjami studenckimi.

Gdy ERASMUS się już skończy.

Jak już chyba pisałem gdzieś wcześniej, zacząłem działać w ESN UKSW. Tworzymy właśnie biuletyn o naszej organizacji. Mamy zamiar zaprezentować się przed Prorektorem UKSW, aby w ten sposób uzyskać dofinansowanie naszej działalności. Dlatego napisałem taki oto krótki tekst o moim erasmusie w Salamance:

Wyjeżdżając na studia do Hiszpanii miałem pewne obawy. Pół roku poza domem, z dala od rodziny i przyjaciół było dla czymś zupełnie wcześniej nieznanym. Nie żałuję mojej decyzji o wyjeździe i jeśli było by to możliwe, jeszcze raz pojechał bym na ERASMUSA. Wspomnienia zostają na całe życie.

Jadąc do Salamanki nie wiedziałem, czego mogę się tam spodziewać. Wcześniej nie mieszkałem tak długo w żadnym innym miejscu poza moim domem. Napawało mnie to pewnym przerażeniem, ale jednocześnie ekscytacją. Z jednej strony nie mogłem się już doczekać wyjazdu, a z drugiej strony żyłem w ciągłym stresie. Całej sprawie smaku dodawał fakt, że na przyjmującej mnie uczelni nie działała żadna organizacja studencka pomagająca zagranicznym studentom. Słyszałem o funkcji mentora, ale na Universidad Pontificia de Salamanca nikt się tym nie zajmował. Szkoda.
Przyjechałem do Salamanki w ostatnich dniach sierpnia, ponieważ we wrześniu miałem uczestniczyć w intensywnym kursie języka hiszpańskiego. Organizacja kursu językowego, oraz funkcjonowanie tamtejszego Biura Współpracy Międzynarodowej przerosło moje oczekiwania. Wszystko odbywało się bardzo szybko, a sama uczelnia była zorganizowana bardzo nowocześnie.
Bardzo szybko się zaaklimatyzowałem. Poznałem ludzi z całego świata, z którymi spędzałem wolny czas oraz podróżowałem po Hiszpanii. Każdego dnia spotykałem się z częścią z nich na kursie językowym, a wieczorami, już większą grupą wzbogaconą o miejscowych studentów i przyjezdnych z Ameryki Południowej, odkrywaliśmy co to jest „la vida salmantina”.
Czas w Salamance mijał bardzo szybko. Po miesiącu postanowiłem przedłużyć mój kurs hiszpańskiego, ponieważ był on bardzo owocny, a przy tym prawie za darmo. Do tego czasu musiałem ustalić program moich studiów. Ponieważ na UKSW studiuję na Wydziale Teologicznym, w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa, wybrałem część przedmiotów teologicznych, a część z Wydziału Komunikowania tamtejszego uniwersytetu. Miałem wybór między godzinami zajęć, więc swój grafik ustalałem tak, abym miał jak najwięcej dni wolnego. Wtedy to wolny czas można przeznaczyć na kilkudniowe wycieczki.
Podczas mojego pobytu w Hiszpanii odwiedziłem pobliską Avila – miasto świętej Teresy, znanej mistyczki, Burgos, znaną z akweduktu Segowię, Madryt, miasta na północy Portugalii i wiele innych.
Czas mijał tak szybko, że nie zdążyłem nawet bardzo zatęsknić za domem. Nim się obejrzałem, już musiałem pakować walizki, aby wrócić do Polski. Teraz bałem się jeszcze bardziej, niż przed wyjazdem do Hiszpanii. Nie wiedziałem jak to będzie z powrotem do poza erasmusowej rzeczywistości. Brat, który miał te doświadczenia już za sobą, uprzedzał mnie, że będę chwilowo w lekkiej depresji spowodowanej tęsknotą za minionymi czasami. Miał rację. Przezwyciężyłem jednak tą tęsknotę poprzez włączenie się w działalność w ESN UKSW. Co prawda dopiero zaczynam, ale już widzę, że jest to w pewnym sensie kontynuacja zdobytych w Salamance doświadczeń.


Wygląda trochę jak reklama, prawda? :) 
Do tego dołącze moje zdjęcia, które można obejżeć np. w galeriach po lewej stronie.

niedziela, 4 maja 2008

Czy student wracający na UKSW z erasmusa to pasożyt?

Majówka się już kończy, a przede mną jeszcze do zaliczenia około 3 egzaminy z poprzedniej sesji. Już zaraz zacznie się nowa, a "zaległości" wciąż się za mną wloką. Cudzysłów w poprzednim zdaniu jest jak najbardziej na miejscu.

Już wcześniej o tym pisałem, ale po hiszpańsku. Teraz czas się wyżalić w ojczystym języku. "Zaległości" powstały w wyniku mojego erasmusowania w Salamance. Jak uważa większość wykładowców, a przede wszystkim władze UKSW, student erasmusa się opieprza, a nie studiuje. Dlatego trzeba mu dowalić wszystkie możliwe egzaminy do zaliczenia i to jeszcze nie dać mu możliwości rozłożenia tego w czasie, ale kazać mu zaliczyć wszystko już teraz, szybko... Żeby jeszcze przypadkiem nie zajął się działalnością w ESN UKSW lub pracą! Wszelką kreatywność trzeba zdusić w zarodku!

Jak łatwo się domyśleć, mam to wszystko... en el culo. Zaliczam powoli jeden przedmiot po drugim, kosztem snu. Przy okazji próbuje, wspólnie z innymi, zająć się tandemami językowymi wśród erasmusów na UKSW, PW, Collegium Civitas, oraz wśród wolontariuszy z całej europy, dzięki współpracy z Trampoliną. O pracy już nie wspomnę. :)

Tylko jedno mi nie daje spokoju. Czy by przypadkiem nie pokłócić się z kimś na UKSW, że coś jest tu jednak nie tak. Niby czemu odbyte 60 godzin wykładów i ćwiczeń z pism św. Jana, w grupie 5 osobowej, z wieloma pracami domowymi i kolokwiami w czasie całego semestru, nie odpowiadały nawet 30 godzinom marnie prowadzonych zajęć o tej samej tematyce? Czemu niby student powinien się płaszczyć (ja mam honor i tak nie robiłem), aby jego praca była należycie odnotowana w dokumentach?

Kiedy wreszcie na UKSW system punktów ECTS zacznie spełniać swoje zadanie i stanie się, jak sama nazwa wskazuje, European Credit Transfer System?

To by było na tyle, bo trzeba wrócić do nauki do wyżej wspomnianych egzaminów i do pisania kolejnej pracy.
W sumie tematyka bloga chwilowo się zmieniła na "jak beznadziejną uczelnią jest UKSW", ale jak już wyjdę ze wszystkim na prostą, to postaram się wrócić do pierwotnych założeń. :)

piątek, 2 maja 2008

El puente de Mayo - desventajas de mi ERASMUS

En los primeros días de mayo tenemos en Polonia el puente. Mucha gente viaja y descansa. Casi nadie trabaja... Normalmente yo tengo el tiempo libre y puedo hacer lo que quiero. Pero este año no puedo, porque mi universidad, o mejor dicho algunos profesores, me ponen obstáculos.

Todos dicen que al final de la carrera universitaria, hay que trabajar. Además dicen que mi universidad y mis estudios lo permiten. Por favor, explicámelo... Un estudiante vuelva después de ERASMUS y tiene que cumplir todas las asignaturas que no tuviera en la universidad de destino. Además a veces no le permiten hacerlo en un modo adecuado. Y como en esta situación se puede encontrar el tiempo libre adecuado para trabajar en el mismo momento? Cada martes, por ejemplo, tengo clases desde las 8.00 hasta las 18.15. Sin comentario...
Otra cosa... Uno de los derechos principales de ser ERASMUS es la condición que todas las asignaturas tienen que ser aceptadas en la universidad de origen. Como se ve en mi caso, hay universidades que lo entienden de otra manera.
Los demás pueden decir que no digo la verdad. Que esto es mi punto de vista. Algo subjetivo... Podría ser esto, pero en este caso no lo es. Lo mismo dicen los ERASMUS que sin saber esto fueron a estudiar en mi universidad. La única fortaleza de la UKSW que indican es el hecho que el campus esta situado en el bosque.

Bueno, vuelvo a escribir otros trabajos de mierda. Os dejo de pensar si esta situación es algo normal y por que no...

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Guerra de almohadas - wyniki wojny na poduszki

Jak pisałem już wcześniej, w ostatnią niedzielę odbyła się wojna na poduszki na Plaza Mayor w Salamance. Niestety nie mogłem tam być. Szkoda...
No ale moje wspaniałe współlokatorki (które właśnie kupują bilety do Warszawy, aby mnie odwiedzić) wywiązały się z zadania i oto kilka zdjęć.




piątek, 25 kwietnia 2008

Guerra de almohadas en Salamanca


Czyli wojna na poduszki! Szkoda, że nie mogę tam być... No ale nic już na to nie poradzę. Zatrudnię moje chilijskie przyjaciółki (que vengáis con prisa!) jako "korespondentki wojenne". No w końcu studentki dziennikarstwa, jak by nie było... To tyle tytułem wstępu, a teraz praktyczne informacje dla tych szczęśliwców, którzy będą mieli okazje w tym uczestniczyć.


Zbliża się niedziela i pierwsze poduszki wychodzą ze swoich łóżek na ulicę, aby przygotować się do walki...
Wyciągnij swoich przyjaciół, zadzwoń do sąsiadów, rozruszaj swoich rodziców!!
Ponieważ cały świat jest zaproszony do tego, aby pozbyć się swoich stresów!!

Kto jest uczestnikiem: wszyscy ci, którzy mają poduszki lub chcą być przez jedną uderzeni. Każda osoba, która ma dobre zamiary i się zmusi, aby przyjść tam właśnie tego dnia, począwszy od dzieci, a skończywszy na najstarszych.

Cena: Oczywiście bezpłatnie

Co najważniejsze: nie zapomnij swojej poduszki!

Niedziela, 27 kwietnia 2008. Plaza Mayor w Salamance. Godzina 18.00

Zasady:

1) Powiedz o tym wszystkim, przyjdźcie na Pillowfight

2) Powiedz o tym wszystkim, przyjdźcie na Pillowfight!

3) Staw się w wybranym miejscu z poduszką w ręce

4) Bądź punktualny. Bitwa zaczyna się gdy zegar wybije dokładnie godzinę 18.00, przy pierwszym uderzeniu. - Nie wcześniej!

5) Uderzaj tylko ludzi, którzy mają poduszkę w rękach (chyba że ktoś kto jej nie ma poprosi Cię o uderzenie). Jeśli ktoś się przeciwstawia, nie uderzaj go.

6) Używanie poduszek ciężkich lub z twardymi elementami jest surowo zabronione!

Może warto by było zorganizować jakąś grupę polaków? Jak widzę, to na razie na facebook-u nie ma zapisanych wielu naszych rodaków na bitwę... Trzeba walczyć do ostatnich... piór! :)
Jeśli ktoś się tam wybiera, to proszę o komentarz, a później o zdjęcia!

środa, 23 kwietnia 2008

Las desventajas de erasmus cuando tu universidad de origen es la misma que la mía.


Volví a Varsovia 27 de febrero y esto fue un choque con la realidad de ser estudiante vuelta a mi universidad. Allí, en UPSA todo era más profesional que aquí. Sin problemas podía cumplir todas mis tareas, siempre tenia el acceso a la oficina de las relaciones internacionales y al despacho de mi coordinador de erasmus (saludos para José Ramón Matito Fernández). Allí no me trataban como un parásito sino como alguien bastante importante. Se podía ver que este universidad cumple los requisitos de ser la universidad pontificia.

Ya estoy vuelta a la rutina. Es decir ya soy un numero que no vale para nada. Los profesores y trabajadores de UKSW piensan que en Salamanca solamente descansaba y viajaba. No me tratan como una persona sino totalmente encontrario. Me ponen triste y en el mismo momento no puedo dejar de reír de esta situación. En la clase dicen buenas cosas de la moralidad y personalidad de cada humano y después actúan de una manera totalmente encontraria. Con mis amigos, los que dicen que se puede perder la fé estudiando en UKSW hay que estar de acuerdo.
Pero hay que saber y recordar una cosa - que no se puede arrepentir de esto. :) Al menos yo no puedo.
Si yo estuviera de nuevo en la misma situación, haría lo mismo. Todos que tengan la posibilidad de ser un erasmus que lo utilizen! Sin duda puedo decir que esto fue la mejor cosa que se puede hacer durante los estudios!
Ya estoy casi bien, pero Salamanca todavía me echa de menos y pienso que esto no va a cambiarse.

wtorek, 22 kwietnia 2008

Algunas palabras en la preciosa lengua de Cervantes.

Escribiendo estos textos en polaco, viendo las fotos y mirando las películas en youtube descubrí que Salamanca realmente me echa de menos. Esto es increíble, pero mas me echa de menos Salamanca cuando estoy en Varsovia, que mi casa cuando estuve allí. Esta ciudad hay que amar.
Ya no se si es la ciudad o la gente. Tengo suerte que vivo bastante cerca de España y que tengo amigos allí. Solo 4 horas a Madrid tarda el vuelo (o como dicen mis compañeras chilenas - demora!).
Hace una semana entre una organisación de los estudiantes de mi universidad. La sirve para ayudar los que han elegido mi universidad como la de destino. Buena elección? Si, porque aquí se puede encontrar la gente como yo :) Vale la pena! :) Jejeje... Somos muy modestos :)
Bueno..., gracias a esta organisación estoy en contacto con los erasmus en mi ciudad. Que vengáis todos! Estáis siempre bienvenidos en Polonia.
Ojala que al menos una persona iba a leerlo!
Dejad el comentario, porfa!

P.D.
Que me deseéis suerte! Mañana tengo el examen!

sobota, 19 kwietnia 2008

Wizyta w stolicy - Stary Madryt


O zwiedzaniu Madrytu można by było napisać cały nowy blog, i to bardzo rozbudowany. W wakacje 2006 roku spędziłem tam prawie 2 miesiące i nie odwiedziłem nawet połowy miejsc, które chciałbym zobaczyć. Niemniej jednak postaram się opisać coś w rodzaju weekendu w Madrycie. Co należy zobaczyć, gdy ma się około 2 dni. Wycieczkę podzielę na dwa etapy – Stary Madryt i Madryt Burboński.
Madryt – stolica Hiszpanii, obszar administracyjny 607 km², liczba ludności 3,25 mln.
STARY MADRYT
Zwiedzanie możemy zacząć do Puerta del Sol – jest to centralny punkt Madrytu. Znajduje się tam pomnik Karola III na koniu, Casa de Correos, reklama sherry „Tio Pepe”, kilometr „0” (od tego punktu mierzy się drogi w Hiszpanii) oraz oczywiście pomnik misia jedzącego jagody (Estatua del Oso y el Madroño – herb Madrytu).

Tradycyjnie w każdą noc sylwestrową zbierają się tu tłumy mieszkańców Madrytu i turystów, aby głośno odliczać dwanaście uderzeń zegara jednocześnie zjadając taką samą liczbę winogron, co ma przynieść szczęśnie w nadchodzącym roku.
Od Puerta del Sol, idąc ulicą Postas (Calle de Postas), dojdziemy do Plaza Mayor. Plac ten ma wymiary 120 x 100 m. Plac ma wyjątkową atmosferę. Życie tętni tutaj non-stop. W historii odbywały się tutaj procesy inkwizycyjne, corridy, kanonizacje i egzekucje skazańców. W centrum placu znajduje się pomnik Filipa III.
Wychodząc z Plaza Mayor możemy się skierować do Kolegiaty San Isadoro, do której prowadzi Calle de Toledo. Świątynia ta pełniła rolę katedry aż do czasów wybudowania La Almudeny. Swoją nazwę zawdzięcza świętemu Izydorowi – miejscowemu rolnikowi z XII w, patronowi Madrytu. Ten kościół Jezuitów został wybudowany w stylu barokowym.
W Starym Madrycie można zobaczyć także Mercado de San Migiel, czyli XIX-wieczną halę targową, Plaza de la Villa – plac z barokowym ratuszem i najstarszym zabytkiem – XV-wieczną wierzą Torre de los Lujanes oraz kolejną świątynię - Basílica Pontificia de San Migiel.
Niedaleko stacji metra Ópera znajduje się kościół San Nicolas – najstarsza świątynia w Madrycie. Warta odwiedzenia jest również wspomniana już wcześniej katedra La Almudena oraz pobliski Palacio Real (w środy wstęp wolny dla obywateli UE).

Aby chwilę odpocząć, można usiąść na jednej z ławek na Plaza de España, gdzie znajduje się pomnik Cervantesa i najsłynniejszych bohaterów jego twórczości – Don Kichota i Sancho Pansy. Następnie polecam wieczorny spacer po Gran Via.
To jest zaledwie namiastka tego, co można zobaczyć w Starym Madrycie. Niestety mając tylko jeden dzień, nie można odwiedzić wszystkich ciekawych miejsc. Jeśli to możliwe, dobrze jest zostać tutaj na dłużej. Polecam!

czwartek, 10 kwietnia 2008

Wycieczka na parę godzin - Burgos


Burgos leży w odległości około 250 km Od Salamanki. Najłatwiej dojechać tam autobusem firmy ALSA. Dla osób poniżej 26 roku życia dostępna jest 10% zniżki, ale mimo wszystko autobus nie jest tani. Jadąc większą grupą dobrze jest wynająć samochód.
Miasto zostało założone w 884 roku. W swoim czasie było siedzibą królów Kastylii i Leónu. Podczas wojny domowej generał Franco założył tutaj swoją główną kwaterę.
Główną atrakcją turystyczną miasta jest katedra, która stanowi bardzo ważny punkt na szlaku Camino de Santiago. Została ufundowana w 1221 roku, a jej głównymi atrakcjami są Złote Schody (Escalera Dorada), które były konieczne ze względu na usytuowanie katedry. Capilla del Condestable – znajduje się tam nagrobek Wielkiego Konstabla i jego żony. Warto zwrócić uwagę na ażurowe sklepienie kaplicy.
Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na skrzyżowanie naw. W tym miejscu, pod ażurową kopułą wbudowaną w ośmioboczną wieżę, złożono prochy Cyda i jego żony.
W drodze do katedry warto odwiedzić kościoły San Lorenzo, San Esteban z muzeum ołtarzy i San Nicolas.
Postacią utożsamianą z Burgos był Cyd, czyli Rodrigo Diaz de Vivar. Wychowany został na dworze Ferdynanda I, a następnie służył u boku Sancha II, po zamordowaniu którego Cyd zmusił Alfonsa VI do przysięgnięcia, że nie uczestniczył w jego zabójstwie. Wygnany z Kastylii służył u boku emira Saragossy. W 1094 zdobył Walencję dla chrześcijan i rządził w niej do swojej śmierci w 1099 roku. Jego arabski przydomek El Cid oznacza Pana. Jego legenda znana jest dzięki poemacie epickim El Cantar Del Mio Cid z 1140 roku.

środa, 9 kwietnia 2008

Wycieczka na parę godzin - Segovia


Oddalona o 180 km od Salamanki Segovia jest miastem bardzo ciekawym i atrakcyjnym. Leży na skalistym wzgórzu, więc jest doskonale widoczna z daleka. "Erasmusując" w Salamance koniecznie trzeba odwiedzić to miasto. Polecam wybrać dzień z ładną pogodą. Jeśli spędza się w Salamance pół roku, albo może nawet więcej, nie powinno to stanowić problemu.
W Segowii koniecznie należy zobaczyć akwedukt. Szczerze mówiąc nie da się jego nie zobaczyć! Jest to budowla z I wieku, a swoją funkcję spełniała aż do wieku XIX kiedy to przestała być potrzebna. Mnie osobiście zachwyciło to jak ówcześni ludzie byli w stanie postawić budowlę tak wysoką, o tak małej powierzchni podstawy, bez użycia cementu dostępnego dzisiaj?! Mało tego! Do niedawna, pomiędzy przęsłami jeździły samochody, czego nie mogli przewidzieć ludzie z czasów Chrystusa! Akwedukt uważany jest za najcenniejszy zabytek architektury rzymskiej w Hiszpanii.
Następnie należy odwiedzić tamtejszą katedrę, której budowę rozpoczęto w 1525 roku. Jest to budowla gotycka. W środku znajdziemy wiele pinakli, potrójne łuki przyporowe i wiele innych atrakcji. Cechą charakterystyczną katedry jest kopuła i wysoka dzwonnica.
Kolejną atrakcją Segovii jest Alkazar znajdujący się na skale w zachodniej części miasta. Dla mnie przypomina on zamek niczym prosto z bajki, ponieważ ma wiele smukłych wieżyczek. Wewnątrz zamku znajduje się muzeum broni.
Ponadto w Segovii znajduje się wiele wartych odwiedzenia kościołów. Całe miasto tworzy barwny konglomerat pięknej architektury, a budowle takie jak akwedukt nadają mu bardzo historycznego charakteru. Polecam!

Wycieczka na parę godzin - Ávila


Oddalona o około 100 kilometrów od Salamanki. Słynąca z murów miejskich, katedry, "yemas" ("żółtka" - typowe dla tego miasta ciastka) oraz jednej z obywatelek, żyjącej w XVI w. Teresy Sánchez de Cepeda y Ahumada, czyli św. Teresy z Avili.
Ávila znajduje się w połowie drogi między Madrytem i Salamanką. Dojechać tam można pociągiem (RENFE) lub autobusem (AUTO-RES). Podróż trwa około półtorej godziny.
Miasto jest na tyle małe, że około 5-6 godzin zwiedzania powinno wystarczyć, aby6 zobaczyć wszystkie największe atrakcje turystyczne. Jednak jeśli jest ładna pogoda i nie spieszy się Wam, to zachęcam do pozostania tam cały dzień.
Wchodząc do centrum od strony dworca autobusowego, zaraz po przejściu przez bramę znajduje się romańsko-gotycka katedra (1091-1192 i 1458-1472) . W swoim czasie, jej prezbiterium było częścią fortyfikacji obronnych miasta. Po wejściu do środka zobaczymy tam miedzy innymi renesansowe stalle, retabulum z obrazami Pedra Berruguete'a i Juana de Borgoña oraz renesansowy nagrobek biskupa Don Alonso de Madrigal (1518). W kaplicy San Segundo znajduje się kopia watykańskiej Piety Michała Anioła.
Po wizycie w katedrze można wejść na mury miejskie (1090-1099) - jedne z najlepiej zachowanych w Europie. Mają one 2526 m długości i do 12 m wysokości. Udostępnione dla zwiedzających są dwa fragmenty. Przy brzydkiej pogodzie należy się odpowiednio ubrać, bo na górze często wieje silny i zimny wiatr.
W centrum miasta znajduje się barokowy Convento de Santa Teresa. Stoi on na miejscu domu w którym urodziła się ta święta mistyczka i reformatorka Kościoła Katolickiego. Założyła klasztory Karmelitanek Bosych.
Będąc w Avili można spróbować yemas de Santa Teresa, czyli żółtych, okrągłych ciasteczek wyrabianych z jajek.
Ponadto w samym mieście można zwiedzić jeszcze Monasterio de la Encarnación, Puerta de San Vincente, bazylikę San Vincente i wiele innych ciekawych miejsc.
Spędzając dłuższy okres czasu w Salamance (jak np. studiując w ramach erasmusa) warto odwiedzić to miasto. Można się nim zauroczyć!

PANIAGUA - Gdzie zabalować w Salamance (cz.2)



"Es como un queso: huele mal pero sabe bien." (Jest jak ser: brzydko pachnie, ale smakuje dobrze.)
Tego typu opinie na temat "pani" spotkać można nie tylko w internecie. O tym się mówi. Przyznam się, że to jest jedyny bar który lubię ze względu na panujący tam smród (zawsze czuć zielem), za odrażające toalety, dziki tłum, paskudny wystrój, schody na których pewnie już nie jedna osoba złamała nogę, tani i paskudny alkohol,... itd.
W skrócie mówiąc jest to jedyny bar który lubię za to, że jest tak nieznośny.
Żeby poznać życie studentów w Salamance to nie należy zaczynać od tego miejsca, bo można się zrazić. Prędzej czy później i tak tam trafisz i będziesz wracać. Wszyscy tam wracają! Co gorsza będzie Ci się podobać!
Bar łatwo jest znaleźć, bo zna go każdy. Znajduje się niedaleko placu San Justo i "Potemkin-a".

wtorek, 8 kwietnia 2008

LA CHUPITERÍA - Gdzie zabalować w Salamance (cz.1)


W skrócie i nieco pieszczotliwie zwana "chupi", czyli bar gdzie za cenę od 1 euro kupisz kolejkę tequili, wódki lub jednego z wielu likierów. Piwo też się znajdzie!
"Znana w połowie świata, Symbol Salamanckich nocy" - takie określenia mówią czym jest la chupi. Studenci przyjeżdżający do Salamanki wiedzą już wcześniej o jej egzystencji. Ma to "coś" w sobie, jest inna, magiczna. Tego typu opinie przewijają się wśród studentów.

Znajduje się na Plaza Monterrey, ale jeśli nie wiesz gdzie to jest, to po prostu spytaj dowolnego przechodnia ¿donde esta la chupi? i bez trudu znajdziesz to miejsce.
We wczesnych godzinach wieczornych nie znajdziesz tam prawie nikogo, ale w każdy weekend, koło północy zaczyna być tam bardzo tłoczno (jak w każdym fajnym barze w Salamance). Trzeba do tego przywyknąć, ale niewątpliwie ma to swój urok! :)
Będąc w Salamance TRZEBA odwiedzić to miejsce i wypić zdrowie autora tego postu!

Życie nocne w Salamance - botellón



Salamanka, jako miasto wyjątkowo studenckie, odznacza się specyficzną atmosferą. Ogromna ilość studentów na stosunkowo małej powierzchni owocuje czymś, co najlepiej odzwierciedla hiszpańskie, nieprzetłumaczalne na polski słowo - botellón.
Botellón jest to typowo hiszpański zwyczaj imprezowania przede wszystkim na otwartym powietrzu. Obowiązkowym elementem tego typu fiesty jest wcześniej zakupiony w sklepie alkohol. Typowym napojem na tego rodzaju spotkaniach jest Calimocho (w baskijskim kalimotxo), czyli najgorszej jakości czerwone wino wymieszane z coca-colą w proporcjach 1:1.
Należy jednak zauważyć, że w Hiszpanii mamy do czynienia z inną kulturą picia. Tam grupa 4-6 osób pijących alkohol na ławce w parku nie jest czymś kontrowersyjnym, szczególnie podczas masowych imprez organizowanych w danym mieście (las ferias).
Najczęściej po botellonie impreza przenosi się do barów, a następnie do klubów i trwa do białego rana. Najbardziej wytrwali kończą śniadaniem w jednej z kawiarni.

poniedziałek, 7 kwietnia 2008

Poruszanie się po Salamance

Salamanka jest tak małym powierzchniowo miastem, że najlepiej poruszać się na piechotę. Istnieje komunikacja publiczna. Jeden przejazd autobusem kosztuje 80 centów. Przyznam się jednak, że przez sześć miesięcy mojego erasmusowania w tym mieście autobusem nie jechałem ani razu. Przejście całej Salamanki od jednej granicy do drugiej, szybkim krokiem zajmowało mi około 30 minut. Jeśli mimo wszystko chcesz korzystać z autobusów, to najlepiej jest wsiadać niedaleko Plaza Mayor (od strony Gran Via), gdzie znajduje się pętla. Tam dowiesz się wszystkiego o autobusach w Salamance.
Innym sposobem poruszania się po tym pięknym mieście jest taksówka. Są one stosunkowo tanie, a jadąc w cztery osoby przejazd przez pół miasta może okazać się tańszy niż podróż autobusem.

Jak szukać mieszkania?

Generalnie z mieszkaniem w Salamance nie ma problemów. Wiele osób żyje z wynajmowania pokojów studentom. Z moich obserwacji wynika, że w całym mieście jest więcej pokoi do wynajęcia niż chętnych na zamieszkanie w nich. Oczywiście im wcześniej się zacznie poszukiwania, tym łatwiej będzie znaleźć coś ciekawego i w przystępnej cenie. Za pokój w odległości około 5 minut na piechotę od Plaza Mayor zapłacimy około 200 euro wraz z opłatami (prąd, woda, gaz, internet i w zimie ogrzewanie).

Wybierając się na erasmusa warto zapytać się, czy przypadkiem goszczący nas uniwersytet nie dysponuje bazą informacji o mieszkaniach do wynajęcia. UPSA taką bazę posiada, a z tego co mi wiadomo, to USAL również. Jest to dobry sposób na szukanie mieszkania, ponieważ studenci korzystający wcześniej z danego lokum wystawiają mu opinię i osoby zajmujące się szukaniem mieszkań dla nowych erasmusów wiedzą gdzie warto ich ulokować. Można im śmiało zawierzyć!
Bardzo dobrym sposobem na szukanie mieszkania jest przyjazd na miejsce za innego erasmusa lub znalezienie mieszkania z polecenia. Z reguły studenci wiedzą co jest im potrzebne, dlatego warto porozmawiać z koleżankami i kolegami, którzy już wcześniej studiowali w Salamance.
Innym sposobem jest szukanie mieszkania przez internet. Ma to jednak swoją wielką wadę - będąc jeszcze w Polsce nie zobaczymy mieszkania w całej okazałości. Jedziemy wtedy "w ciemno".
Serwisy internetowe zajmujące się wynajmowaniem mieszkań (np. salamanca.loquo.com) są również przydatne dla osób będących już tam na miejscu. Można pojechać do Salamanki, zamieszkać na parę nocy w jednym z hostali i na własną rękę odwiedzać poszczególne mieszkania i negocjować ceny. To jest również dobry sposób, ale należy się wtedy liczyć z dodatkowymi kosztami w postaci opłacania noclegu w hostalu.

Tak jak wspomniałem już wcześniej, ze znalezieniem mieszkania w Salamance nie powinno być żadnych problemów. Należy jednak pamiętać, że mieszkania przeznaczone dla studentów nie reprezentują najwyższych standardów.

niedziela, 6 kwietnia 2008

Jak dostać się do Salamanki?

Sposobów na to, żeby dojechać do Salamanki jest co najmniej 3. Postaram się przedstawić je w kolejności od najłatwiejszego do tego najmniej łatwego. :)


Samolotem do Madrytu

Obecnie z Warszawy do Madrytu bezpośrednio latają 3 linie lotnicze. Są to air-europa, LOT i iberia. Czasem można polecieć w dwie strony za około 50 euro. Wszystko zależy od dat wylotu. Jak zawsze... Do stolicy Hiszpanii stosunkowo łatwo można się dostać lecąc z przesiadką. Polecam skorzystanie z pomocy wyszukiwarek lotów.
Z Madrytu do Salamanki można pojechać pociągiem lub autobusem. Bilet w jedną stronę powinien kosztować niecałe 1 euro, niezależnie od środka transportu. Hiszpańskie koleje nazywają się RENFE, a najpopularniejsza firma obsługująca trasę z Madrytu do Salamanki i z powrotem to AUTO-RES. Rozkłady jazdy oraz dokładne ceny można znaleźć na ich stronach internetowych.


Samolotem do Valladolid

W tym mieście znajduje się małe lotnisko, bardzo popularne wśród tanich przewoźników. Lata tam między innymi Ryanair, jednak brak jest bezpośrednich połączeń z Polski. Można lecieć z przesiadką np. w Dublinie lub jednym z angielskich miast. Koszt przelotu może okazać się wyjątkowo niski, więc warto rozważyć tą możliwość. Odległość między Valladolid a Salamanką to około 120 km. Na tej trasie kursują autobusy AUTO-RES, ALSA oraz hiszpańska kolej RENFE.


Samolotem do Salamanki

20 kilometrów od Salamanki znajduje się wojskowe lotnisko Matacan. Można tam dolecieć za pomocą tylko niektórych, hiszpańskich linii lotniczych. Lądują tutaj samoloty z Barcelony obsługiwane przez linię iberia. Z lotniska można się łatwo dostać autobusem.

Słowo wstępne :)

Z roku na rok ERASMUS staje się coraz bardziej popularny. Ogólne informacje są ogólnodostępne na różnych stronach www, więc mój blog postanowiłem poświęcić studiom w Salamance.

Salamanka - miasto w zachodniej Hiszpanii, nad rzeką Tormes, liczy około 160 tys mieszkańców. Znajduje się w odległości około 200 km od Madrytu, w Kastylii i Leonie (Castilla y León).
Jest to znany ośrodek turystyczny i naukowy. Znajdują się tutaj dwa uniwersytety (Universidad de Salamanca i Universidad Ponticicia de Salamanca) oraz różnego rodzaju szkoły.
Miasto cieszy się sławą najbardziej studenckiego miasta Hiszpanii, ponieważ studiuje tutaj około 50 tysięcy młodych osób, nie tylko z Hiszpanii.
W połączeniu z faktem, że w Salamanka jest miastem o największej ilości barów przypadającej na jednego mieszkańca, życie nocne w tym mieście nie ustaje.