Jak już chyba pisałem gdzieś wcześniej, zacząłem działać w ESN UKSW. Tworzymy właśnie biuletyn o naszej organizacji. Mamy zamiar zaprezentować się przed Prorektorem UKSW, aby w ten sposób uzyskać dofinansowanie naszej działalności. Dlatego napisałem taki oto krótki tekst o moim erasmusie w Salamance:
Wyjeżdżając na studia do Hiszpanii miałem pewne obawy. Pół roku poza domem, z dala od rodziny i przyjaciół było dla czymś zupełnie wcześniej nieznanym. Nie żałuję mojej decyzji o wyjeździe i jeśli było by to możliwe, jeszcze raz pojechał bym na ERASMUSA. Wspomnienia zostają na całe życie.
Jadąc do Salamanki nie wiedziałem, czego mogę się tam spodziewać. Wcześniej nie mieszkałem tak długo w żadnym innym miejscu poza moim domem. Napawało mnie to pewnym przerażeniem, ale jednocześnie ekscytacją. Z jednej strony nie mogłem się już doczekać wyjazdu, a z drugiej strony żyłem w ciągłym stresie. Całej sprawie smaku dodawał fakt, że na przyjmującej mnie uczelni nie działała żadna organizacja studencka pomagająca zagranicznym studentom. Słyszałem o funkcji mentora, ale na Universidad Pontificia de Salamanca nikt się tym nie zajmował. Szkoda.
Przyjechałem do Salamanki w ostatnich dniach sierpnia, ponieważ we wrześniu miałem uczestniczyć w intensywnym kursie języka hiszpańskiego. Organizacja kursu językowego, oraz funkcjonowanie tamtejszego Biura Współpracy Międzynarodowej przerosło moje oczekiwania. Wszystko odbywało się bardzo szybko, a sama uczelnia była zorganizowana bardzo nowocześnie.
Bardzo szybko się zaaklimatyzowałem. Poznałem ludzi z całego świata, z którymi spędzałem wolny czas oraz podróżowałem po Hiszpanii. Każdego dnia spotykałem się z częścią z nich na kursie językowym, a wieczorami, już większą grupą wzbogaconą o miejscowych studentów i przyjezdnych z Ameryki Południowej, odkrywaliśmy co to jest „la vida salmantina”.
Czas w Salamance mijał bardzo szybko. Po miesiącu postanowiłem przedłużyć mój kurs hiszpańskiego, ponieważ był on bardzo owocny, a przy tym prawie za darmo. Do tego czasu musiałem ustalić program moich studiów. Ponieważ na UKSW studiuję na Wydziale Teologicznym, w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa, wybrałem część przedmiotów teologicznych, a część z Wydziału Komunikowania tamtejszego uniwersytetu. Miałem wybór między godzinami zajęć, więc swój grafik ustalałem tak, abym miał jak najwięcej dni wolnego. Wtedy to wolny czas można przeznaczyć na kilkudniowe wycieczki.
Podczas mojego pobytu w Hiszpanii odwiedziłem pobliską Avila – miasto świętej Teresy, znanej mistyczki, Burgos, znaną z akweduktu Segowię, Madryt, miasta na północy Portugalii i wiele innych.
Czas mijał tak szybko, że nie zdążyłem nawet bardzo zatęsknić za domem. Nim się obejrzałem, już musiałem pakować walizki, aby wrócić do Polski. Teraz bałem się jeszcze bardziej, niż przed wyjazdem do Hiszpanii. Nie wiedziałem jak to będzie z powrotem do poza erasmusowej rzeczywistości. Brat, który miał te doświadczenia już za sobą, uprzedzał mnie, że będę chwilowo w lekkiej depresji spowodowanej tęsknotą za minionymi czasami. Miał rację. Przezwyciężyłem jednak tą tęsknotę poprzez włączenie się w działalność w ESN UKSW. Co prawda dopiero zaczynam, ale już widzę, że jest to w pewnym sensie kontynuacja zdobytych w Salamance doświadczeń.
Wygląda trochę jak reklama, prawda? :)
Do tego dołącze moje zdjęcia, które można obejżeć np. w galeriach po lewej stronie.
poniedziałek, 12 maja 2008
Gdy ERASMUS się już skończy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz