Majówka się już kończy, a przede mną jeszcze do zaliczenia około 3 egzaminy z poprzedniej sesji. Już zaraz zacznie się nowa, a "zaległości" wciąż się za mną wloką. Cudzysłów w poprzednim zdaniu jest jak najbardziej na miejscu.
Już wcześniej o tym pisałem, ale po hiszpańsku. Teraz czas się wyżalić w ojczystym języku. "Zaległości" powstały w wyniku mojego erasmusowania w Salamance. Jak uważa większość wykładowców, a przede wszystkim władze UKSW, student erasmusa się opieprza, a nie studiuje. Dlatego trzeba mu dowalić wszystkie możliwe egzaminy do zaliczenia i to jeszcze nie dać mu możliwości rozłożenia tego w czasie, ale kazać mu zaliczyć wszystko już teraz, szybko... Żeby jeszcze przypadkiem nie zajął się działalnością w ESN UKSW lub pracą! Wszelką kreatywność trzeba zdusić w zarodku!
Jak łatwo się domyśleć, mam to wszystko... en el culo. Zaliczam powoli jeden przedmiot po drugim, kosztem snu. Przy okazji próbuje, wspólnie z innymi, zająć się tandemami językowymi wśród erasmusów na UKSW, PW, Collegium Civitas, oraz wśród wolontariuszy z całej europy, dzięki współpracy z Trampoliną. O pracy już nie wspomnę. :)
Tylko jedno mi nie daje spokoju. Czy by przypadkiem nie pokłócić się z kimś na UKSW, że coś jest tu jednak nie tak. Niby czemu odbyte 60 godzin wykładów i ćwiczeń z pism św. Jana, w grupie 5 osobowej, z wieloma pracami domowymi i kolokwiami w czasie całego semestru, nie odpowiadały nawet 30 godzinom marnie prowadzonych zajęć o tej samej tematyce? Czemu niby student powinien się płaszczyć (ja mam honor i tak nie robiłem), aby jego praca była należycie odnotowana w dokumentach?
Kiedy wreszcie na UKSW system punktów ECTS zacznie spełniać swoje zadanie i stanie się, jak sama nazwa wskazuje, European Credit Transfer System?
To by było na tyle, bo trzeba wrócić do nauki do wyżej wspomnianych egzaminów i do pisania kolejnej pracy.
W sumie tematyka bloga chwilowo się zmieniła na "jak beznadziejną uczelnią jest UKSW", ale jak już wyjdę ze wszystkim na prostą, to postaram się wrócić do pierwotnych założeń. :)
niedziela, 4 maja 2008
Czy student wracający na UKSW z erasmusa to pasożyt?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz