Rok studiów prawie zakończony. Został tylko jeden egzamin, łącznie z tymi zaległymi po erasmusie. Za niecałe 20 godzin, na Okęcie przylatuje samolot z Brukseli z 2 Chilijkami i Szwajcarką. :)
No proszę... Powoli wychodzę już na prostą. Został mi wspomniany wcześnie jeden egzamin, który zaliczać będę razem z innymi studentami. Co prawda dzień wcześniej niż cały mój rok, a to dlatego, że gdy moje koleżanki i koledzy będą się widzieć z Parchemem wtedy, gdy ja już będę w Krakowie razem z Coni, Evelyne i Marią Jesus.
W planach mamy obejrzenie sobotniego meczu EURO 2008, gdzie Szwajcaria zmierzy się z Czechami (Evelyne nalega), a kolejnego dnia zobaczymy jak Polska dokopuje Niemcom (tutaj dziewczyny już nie mają wyboru).
Pozwiedzamy też trochę Warszawy, a 11 czerwca, no może 12 z rana, jedziemy do Krakowa. Mieszkająca tam Ania zakwateruje nas w swoim mieszkaniu. No proszę... 3 piękne dziewczyny, ja jeden... w niewielkim mieszkaniu 5 minut na piechotę od Rynku... :)
15 czerwca dziewczyny jadą do Pragi, a ja najprawdopodobniej wrócę do Warszawy. Mam nadzieję, że to, co zaplanowałem po powrocie się spełni!
Szczegóły już wkrótce! :)
piątek, 6 czerwca 2008
Salamanka w Warszawie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)